Panorama Katowic w nocy

Konsekwencje okupacyjnych decyzji w Katowicach

Wszystko jednak zaczynało być inne i choć mieszkańców miasta niewiele tylko ubyło — w roku 1939 było ich 126058, w roku 1945 —115355 — w miejsce dawnych antagonizmów pojawiły się nowe, wiążące się z rozliczeniami, wysiedleniami i migracjami. Trudnym do zrozumienia dziedzictwem był na całym Górnym Śląsku, a także na Pomorzu, chytrze przez okupanta hitlerowskiego zaplanowany podział ludności na poszczególne grupy narodowościowe z tak zwanej Volksliste, które różniły się stopniem zaufania ze strony władzy, przywilejami i oczywiście przydatnością do pełnienia pewnych funkcji publicznych.

Największą grupę, także i w Katowicach, tworzyła trzecia, właściwie obejmująca większość ludności pochodzenia polskiego, nadającej się do zniemczenia. Jedynym „przywilejem" młodszych ludzi zapisanych do tej grupy było pójście do wojska. Oczywiście był to przywilej połączony z przymusem i właściwe oblicze tych, których do tej grupy włączono, ujawniło się potem na frontach, gdy zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie czy na Południu, gdzie z Niemcami biły się jednostki armii polskiej, dezerterzy z Wehrmachtu wzmacniający te jednostki, składali się głownie z owych „trójkowiczów". Jednakże po wojnie, gdy odbywały się różnego rodzaju weryfikacje, nie brano tego pod uwagę, chyba ze miało się szczęście i trafiło się do I Armii WP w Związku Sowieckim.

Jedną z ofiar tych nierozumnych często i pełnych mściwości weryfikacji był jakże zasłużony dla Katowic badacz historyczny i archiwariusz Ludwik Musioł, który w roku 1936 wydał w Katowicach pomnikowe do dzisiaj „Materiały do dziejów Wielkich Katowic" z oryginalnymi dokumentami ich trwania i rozwoju. Po wojnie znalazł się w polskim wiezieniu. Po trzech latach więzienia, schorowany, zarabiał przez opracowywanie kronik historycznych parafii, miast i zakładów przemysłowych, które w większości nie zostały wydane drukiem, choć wielu młodszych badaczy, często nie powołując się na nie, korzystało z nich dowolnie. Innym odbierano w toku tamtych weryfikacji ich imiona i nazwiska, przemieniając je brutalnie według woli dyletanckich urzędów. Jemu odebrano pracę. Żył w Ligocie w swoim domku, umarł w 77 roku życia w roku 1970 w szpitalu katowickim przy ulicy Reymonta, pochowany został w Panewnikach, grób jego znajduje się blisko grobu Jana Wyplera, innego katowiczanina, głośnego germanisty, tłumacza literatury polskiej na niemiecki już w czasach plebiscytu. później — sinologa.

To tylko jeden z przykładów tego może nawet nie świadomego antagonizowania przez polskie władze, lecz raczej praktyki wynikającej z niewiedzy historycznej, ale — niestety mającej niedobre następstwa.

Biblioteka Śląska w Katowicach
Wykorzystanie materiałów pochodzących z serwisu bez zgody autora jest zabronione. © 2006-2009
Fotografie: Wikimedia Commons Licencja Creative Commons 2.5 lub GNU/GPL; Tekst: Esej pióra Wilhelma Szewczyka, "Kartki z życiorysu miasta"
Robot GoogleBot 85 Robot MSNbot 36 Robot Yahoo! 43 Robot NetSprint 70 Robot OnetSzukaj 0 Robot Szukacz 0