W Katowicach urodziła się w roku 1906 Maria Goeppert-Mayer, studiująca potem fizykę w Getyndze, od roku 1960 będąca profesorem fizyki na uniwersytecie La Jolla w Kalifornii, w trzy lata później wraz z dwoma innymi uczonymi dzieląca nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki jądrowej. Zmarła ona w Kalifornii w roku 1972. Ostatnim zaś z tej grupy narodowościowej był urodzony w Katowicach w roku 1946 Henryk Broder, który stąd w roku 1958 wyjechał do Kolonii, by stać się głośnym publicystą lewicowym, autorem skandalizujących nieco książek, uświadamiającym sobie dopiero tutaj swoją żydowską obcość na tle krajobrazu politycznego i społecznego w RFN.
Ale przecież i w Katowicach za rządów pruskich zarówno awans cywilizacyjny miasta, jak i ciążenie oligarchii przemysłowej i mieszczańskiej na życiu społecznym i kulturalnym miasta mogły stać się pouczają lekcją o tym, jak pycha nie pozwala na pokorę. Mimo wszystko miasto w swej warstwie niemieckiej zadowolone było ze swojego rozwoju, jego nowi mieszkańcy przybywali tutaj przede wszystkim dla awansów, jakie na nich czekały. Do nich należało śródmieście, którego granice poszerzały się z każdym rokiem, przyszłość należała do ludzi przedsiębiorczych, takich jak mistrz piekarski Janja.
Czy potrzebna im była kultura? Praktyczni mieszczanie najpierw zatroszczyli się o to, by działał odpowiedni obrót pocztowy, komunikacja wraz z obsługą celną (bliskość granic państwowych), wodociągi, kanalizacja i oświetlenie gazowe, by wybrukowane zostały ulice i place, by obok oświaty funkcjonowała opieka zdrowotna. Może dlatego na koniec dopiero pomyślano o zbudowaniu gmachu teatralnego, który służy Katowicom do dzisiaj.