W ten sposób toczyły się obok siebie przez kilka następnych dwudziestoleci dwa nurty: niemiecki, wzbierający na sile z napływem ludności, wśród nich zaś różnorakich fachowców z rożnych niemieckich landów i państewek, wraz z wymogami cywilizacji przemysłowej, handlu, rzemiosła i biurokracji — oraz polski, rodzimy, korzystający z większej zawsze w reprezentowanych tu grupach społecznych populacji, przypływ ludzi z pogardzanych przez władze miasta lub podejrzliwie traktowanych wsi, przyległych ściśle do granic miasta, jak Brynów, lub wchłaniających konieczną do rozlicznych służb migracje z innych śląskopolskich okolic. Nie dotrzymywała ona jednak tempa, nad czym chyba czuwała i władza, podobnej migracji ze strony Niemców czy niemieckich Żydów, coraz większą rolę pełniących w handlu, ale i w kulturze, dzieląc mądrze siły na wspieranie kultury własnej, żydowskiej i pruskiej niemieckiej, gdyż wielu z owych Żydów, wpatrzonych we wzorce z Berlina i z Wrocławia, uważało się za patriotów pruskich.
W obu tych nurtach powstawały dzieła, których wartość możemy spokojnie ocenić dopiero dzisiaj, gdy wyzbywamy się niektórych nacjonalistycznych fobii i gdy uwzględniamy wszystkie obiektywne warunki, jakie powodowały narodziny tych dzieł i zjawisk, jednakowo ciesząc się z dziedzictwa dziejów bez względu na pochodzenie ich twórców i impulsów.