Nieśmiało zaczęto również inwestować w polskie księgarnie. Jedna z nich istniała od początku przy „Górnoślązaku", prowadzona przez Telesfora Nowickiego, bacznie śledzona przez policję, choć nie same książki mogły stać się powodem poważniejszego procesu, lecz przemyt, jaki za pośrednictwem tej księgarni dokonywał się do zaboru rosyjskiego. Przedmiotem tego przemytu były patriotyczne pisma krakowskie, a także lwowski „Przegląd Wszechpolski". Z Katowic przesyłano je pocztą do Prus Wschodnich, czyli z Niemiec do Niemiec, stamtąd już łatwo przez leśne granice docierały do Wilna i Kowna.
Krotko działała druga, typowa już, wieloasortymentowa księgarnia w Katowicach, ktorą Franciszek Sikorski odkupił od Antoniego Stoca. Znajdowała się ona w samym śródmieściu przy ulicy Poprzecznej (dziś Staromiejskiej) i Sikorski przez siedem lat był w niej praktykantem księgarskim. Znajdował się tutaj zawsze duży wybór książek polskich, ale i niemieckich, francuskich, angielskich, a nawet rosyjskich, najczęściej zakazanych w Rosji carskiej. Nie było takiego wyboru u Siwinny, nic więc dziwnego, ze do Sikorskiego zaglądali również wykształceni Niemcy. Księgarz po latach (w roku 1971 mając 92 lata i mieszkając ponownie w Katowicach) wspominał, ze gdyby miał więcej pieniędzy, powiększyłby lokal i utworzył jeszcze salonik do czytania i popijania kawy lub likierów, żeby zachęcac miłośników do kupna poprzez tak zwane „Leseproben", czyli próbki czytelnicze, które zaobserwował w jednej z księgarń wiedeńskich.
Ale rzeczywistość nie była zachęcająca. W roku 1904 wytoczono księgarzowi katowickiemu proces za sprzedaż zakazanych książek klientowi, o czym policja dowiedziała się podczas rewizji z kwitu przechowywanego w jego mieszkaniu. Były to poważne, naukowe książki historyczne wydane w Krakowie, ale i Mickiewicza „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego". Wysoka grzywna pieniona zmusiła Sikorskiego do zlikwidowania księgarni. W rok później zlikwidowana została również księgarnia ,,Górnoślązaka" za sprzedaż obrazów o patriotycznej treści, w tym portretów Mickiewicza, Słowackiego i Kościuszki.
W ciągu niespełna 50 lat, jakie przeżyły Katowice stające się już miastem, do wybuchu pierwszej wojny światowej ich oblicze zewnętrzne zmieniło się ogromnie i z podziwem musimy przypominać sobie Józefa Lompę, który przewidział dla Katowic iście amerykańskie tempo rozwoju. Powstało wiele wspaniałych rezydencji mieszczańskich, imponujących kształtami i rozmiarami gmachów urzędowych, całe ciągi uliczne z kamienicami budowanymi z dbałością o ich piękno, które ocenić należycie potrafimy szczególnie dzisiaj, gdy przyzwyczajono nas raczej do betonowych silosów mieszkaniowych. Dzięki połączeniom kolejowym z Wrocławiem i Berlinem trwała ożywiona wymiana planów i dóbr materialnych, tą samą drogą przybywali do Katowic wysłannicy pomysłów i zamierzeń nie zawsze przychylnych Polakom stanowiącym większość okolicznej ludności. Ale dzięki swej pozycji na mapie kolejowej w tej części Europy, Katowice były także ważnym punktem wymiany gospodarczej Prus z Rosją, Polakom śląskim zaś stwarzało to możliwość częstszego niż dawniej odwiedzania Krakowa, a nawet Lwowa, pełnych polskich pamiątek narodowych.