W spisie ludności z roku 1910 wykazano 43173 mieszkańców Katowic, w całym zaś powiecie katowickim 216807 mieszkańców, z czego większość uznała język polski jako macierzysty. Nic zatem dziwnego, że również w samych Katowicach zadomowiły się redakcje polskich pism, z których — niezależnie od korzystającego jeszcze wciąż z dorobku Karola Miarki „Katolika" — do najpopularniejszych należała przeniesiona w roku 1901 z Berlina ,,Gazeta Robotnicza", organ polskiej socjaldemokracji w zaborze pruskim; gazeta ta już w roku 1914 osiągnęła nakład 20 tysięcy egzemplarzy, w roku 1920 zaś aż 40 tysięcy, wychodziła potem nieprzerwanie do 1 września 1939 roku, a jej ostatni redaktor naczelnym wywodzący się z ziemi pszczyńskiej Henryk Sławik aresztowany został przez gestapo na Węgrzech w sierpniu 1944 roku i rozstrzelany w obozie koncentracyjnym w Mauthausen.
Obok „Gazety Robotniczej" sporą popularność zyskał przeniesiony niemal równocześnie z Poznania do Katowic ,,Górnoślązak", redagowany przez Wojciecha Korfantego i Jana Jakuba Kowalczyka, wyrażający poglądy endeckie, ale śmielszy i bezwzględniejszy w walce z germanizacją, także kleru katolickiego. Gazeta, zyskując szybko osiem tysięcy stałych robotniczych abonentów, omal nie została już na początku zaduszona przez jurysdykcje pruską Pojawiły się potem w Katowicach inne pisma Korfantego, jak „Polak", który zaczął tutaj od niewinnych dwóch tysięcy nakładu, zjawiła się prasa jego głównego konkurenta wydawniczego, spadkobiercy ,,Katolika", Adama Napieralskiego. Po prostu w Katowicach i okolicy zaistniała żyzna gleba pod przyjmowanie polskiej pożywki prasowej.