Nad wyrównaniem tych różnic zastanawiał się Richard Holtze, lekarz osiadły w Katowicach w roku 1851, urodzony w Bełku pod Rybnikiem, ożeniony z córką Grundmanna, co mu bardzo ułatwiło wejście w czołowe kręgi inteligencji, gorliwy patriota w pruskim duchu. On także był inicjatorem przeniesienia do Katowic czołowych instytucji lub organizacji związanych z przemysłem. I tak w roku 1882 przeniósł się z Bytomia Berg- und Huttenmannischer Verein, po nim Wschodnia Grupa Niemieckich Przemysłowców Żelaza i Stali, dalej zaś książę pszczyński Hans Heinrich XV przeprowadził tu z Mikołowa swoją dyrekcję górniczą. To wszystko spowodowało napływ urzędników i techników, dobrze zarabiających i w pewnym sensie przymuszonych do współudziału w życiu towa-rzysko-kulturalnym. Rangę temu życiu nadawało i to, że w najbliższym kręgu Katowic i w samym mieście czynnych było sześć hut żelaza, jedenaście hut cynku i czternaście kopalń węgla.