Oczywiście terror i prowokacje nie hamowały ruchu oporu, który trwał do końca, odradzał się wciąż na nowo po każdym uderzeniu wroga. Mnożyły się straty w ludziach, często tak szlachetnych i pięknych jak jasnowłosy garbusek, 38-letni, ostatni komendant Chorągwi Śląskiej Harcerstwa Polskiego Józef Pukowiec, który w dniu 15 sierpnia 1942 roku zginie na katowickiej gilotynie, zaś ciało jego przewiezione zostanie do pieca krematoryjnego w Oświęcimiu, gdzie więziono go już wcześniej.
Największą stratę materialną było zburzenie najbardziej wówczas w Polsce nowoczesnego gmachu Muzeum Śląskiego projektu Karola Schayera. Ukończony w roku 1939 i przegotowany do rozlokowania zbiorów, został zburzony przez Niemców jako „pomnik pychy polsko-żydowskiej", jak tę decyzję urzędową określiła „Kattowitzer Zeitung". Sporą część nabytków galerii malarstwa polskiego udało się po wojnie odzyskać, ale gmachu już nie odbudowano, a na jego miejsce, naprzeciwko Urzędu Wojewódzkiego, wybudowano gmach Związków Zawodowych według powojennej mody przejętej z Moskwy. Do strat zaliczyć należy również spalone w styczniu 1945 roku budynki po stronie południowej Rynku, wśród nich stary katowicki ratusz. Było to ostatnie dzieło zniszczenia, jakiego dokonał wycofujący się z tego obszaru okupant.
27 stycznia 1945 roku po wejściu do miasta czołgów radzieckich i po ostatnich potyczkach piechoty z grupkami żołnierzy niemieckich stolica województwa była wolna. Jeszcze tylko w czasie pierwszego procesu w sądzie katowickim przeciwko znęcającemu się nad jeńcami sowieckimi Niemcowi zabłąkał się nad torami kolejowymi niemiecki samolot, jeszcze jedna bomba zapalająca spadła na ulicy Francuskiej i można było zająć się dniem powszednim.